wtorek, 21 kwietnia 2015

Dzień kobiet w gimbazie

Na dzień kobiet mężczyźni z 2m postanowili przygotować dziewczynom niespodziankę!
Zorganizowali dzień kobiet! Efekty ich starań podziwiajcie na fotkach :D 







piątek, 19 grudnia 2014

Debiut Oli Drążkowskiej w kronice :D

2m taka twórcza. Edziu, masz konkurencję :) Zachęcamy do czytania :D

Rozdział I
Na to bym nigdy nie wpadła. Jestem kompletnie zaskoczona tym co
powiedziała moja nauczycielka.
Jestem Ola, mam 14 lat. Dzień zaczął się właściwie normalnie.
Chodzę do szkoły z internatem znajdującej się na środku Morza
Bałtyckiego. Niewiele osób o niej wie, ponieważ nie ma jej na żadnej
mapie. No, prawie. Jest specjalna mapa, do której mają dostęp tylko,
tacy jak ja.
Ale kim ja właściwie jestem, skoro uważam się za kogoś
specjalnego? No cóż, to już trochę trudne do wyjaśnienia, tym bardziej,
że sama wiem o tym od niedawna. Jestem córką dobrej czarownicy i, jak
można się pewnie domyślić, "złego" szatana. Dokładnie tego samego,
który był jednym z aniołów Boga zanim przeszedł na złą stronę. Choć
moje geny wskazują na co innego, jestem prawie zwykłym człowiekiem,
zachowuję się i wyglądam jak oni. Moja matka uważa, że to minie z
czasem, ale najpierw muszę przejść specjalne szkolenie. Dlatego trafiłam
tu.
W tej szkole uczą się wszyscy, których rodzice używają magii.
Jednak bardzo rzadko się zdarza, właściwie nigdy, żeby czarownica
zadawała się z diabłem, zwłaszcza ta dobra. Wszyscy myślą, że jestem
córką czarownicy i czarodzieja. Nie jest to całkowita ucieczka od prawdy,
ponieważ oboje z moich rodziców umie korzystać z magii. Moja matka,
najsławniejsza i najbardziej szanowana z czarownic, robi wiele dobrych
rzeczy, chociaż nie zawsze to widzimy. Natomiast mój ojciec... on robi
rzeczy, które wszyscy dostrzegają. To przez niego ludzie zabijają,
okradają, gwałcą. Ucieszyłam się, gdy powiedziano mi, że nie muszę
robić takich rzeczy.
Gdy obudziłam się dziś rano, tak samo jak każda inna osoba, nie
chciałam wstawać z łóżka. Do tego jednak przekonała mnie moja
współlokatorka mówiąc:
— Wstawaj ! Pamiętasz, że dzisiaj w końcu sporządzimy eliksir
wspomagający naukę? To będzie mój pierwszy wywar!
Nie byłam tym tak podekscytowana, jak ona, ale bardzo lubię
tematy związane z alchemią. Eliksir wspomagający naukę nie jest wcale
trudny, zwłaszcza kiedy już praktykuje się magię.
Wiele osób w moim wieku nie może jeszcze czarować. Magia,
zazwyczaj się ujawnia u dzieci w wieku 16 lat, ale każdy wie, że dziecko
będzie uprawiało czary, jeśli i jego rodzic to robi. W moim przypadku
tego rodzaju umiejętności ukazały się rok temu, co zaskoczyło wiele
osób. Szkoła nie do końca wiedziała co ze mną zrobić, ponieważ program
nauczania wymyślono tak, bym w wieku 18 lat stała się pełnoprawną
czarownicą. Ech... co ja mogłam poradzić? W każdym razie jestem teraz
na przyspieszonym szkoleniu. Uczę się ze swoimi rówieśnikami, ale
jednocześnie mam indywidualne zajęcia, na których nabywam wiedzę
przekraczającą podstawy obowiązujące osoby z mojej klasy.
A teraz, może wytłumaczę o co chodzi z tymi eliksirami. Osoby,
które nie potrafią czarować, mogą uwarzyć eliksir, jeśli mają odpowiednie
składniki. Problem tkwi w tym, że bez użycia magii trzeba się bardzo
spieszyć. Niektóre składniki bardzo szybko rozpuszczają się w pewnych
substancjach albo na odwrót - nie robią tego. Czarownica jest w stanie
zatrzymać coś w czasie (w przypadku tych pierwszych) albo przyspieszyć
(jeśli chodzi o te drugie). W tym czasie możemy dodawać inne
substancje bez ryzyka, że coś się może nie udać. Są też sytuacje, gdy
trzeba czekać kilka godzin, zanim coś się uwarzy, by potem dodać jakiś
składnik. Ktoś taki, jak ja jest w stanie ominąć ten proces i doprowadzić
do tego, że mikstura byłaby szybciej zdatna do użytku. Jest to jedna z
wielu zalet bycia czarownicą.
A jak nas, czarownice, rozpoznać wśród ludzi ? Właściwie, teraz
wydaje się to być dla mnie śmieszne. Gdy żyłam pomiędzy ludźmi nie
znając swojego pochodzenia, uważałam to za coś normalnego. Wszystkie
czarownice i wszyscy czarodzieje są... leworęczni. Oczywiście nie znaczy
to, że każda osoba, która pisze lewą ręką, będzie używała magii. To jest
tylko jedna z najbardziej charakterystycznych cech. Kolejnym, z takich
najwidoczniejszych oznak bycia magiem, jest znamię. Od naszego
urodzenia widnieje ono na naszych karkach. Widzą je tylko stworzenia
magiczne, dlatego ludzie nas nie rozpoznają.
Cały czas rozmyślam o tym, kim jestem. Właśnie to utrudniało mi
dzisiaj koncentrację, co nie obeszło uwagi mojej nauczycielki historii
zaklęć. To były moje ostatnie zajęcia w tym tygodniu, ponieważ nazajutrz
czekał mnie weekend. Niestety, fakt bliskości wolności nie sprawił, że
nauczyciele skrócili mi zajęcia. Mało tego - w planie zamiast mniej,
miałam o wiele więcej godzin lekcji. A to wszystko przez to, że
umiejętności szybciej się ujawniły...
— Pokaż mi swoje plecy. - usłyszałam słowa nauczycielki.
— Słucham ? - zapytałam z niedowierzaniem i lekkim strachem. Od roku
unikałam różnych lekarzy i załatwiłam sobie lewe, dożywotnie zwolnienie
z w-fu. Zrobiłam wszystko,żeby nie musieć pokazywać komukolwiek
tylnej części mojego ciała, a tu, proszę. To nie było tak, że ja nie
chciałam tego zrobić. Wręcz odwrotnie, korciło mnie, by podzielić się z
kimś swoją tajemnicą. Wiedziałam jednak, że nie powinnam. Reakcja tej
osoby mogłaby zniszczyć wszelkie moje starania.
— To co słyszałaś. - odpowiedziała niewzruszona historyczka.
Nie miałam wyboru, musiałam to zrobić. Nie ukrywając niechęci, powoli
zaczęłam zdejmować swoją luźną bluzkę, która pomagała mi ukrywać
mroczny sekret.
— Mogłam się tego spodziewać - mamrotała - To było takie oczywiste, a
ja tego nie zauważyłam. Trzeba coś z tym zrobić... O tak...
— Co chce pani ze mną zrobić ? - zapytałam przez łzy. - Proszę !
Błagam! - opadłam na kolana - Proszę nikomu o tym nie mówić !
— Spojrzała na mnie. Nie wyglądała, jak osoba żądna mordu, ale kto ją
tam wiedział... Miałam wrażenie, jakby patrzyła na mnie bardziej
opiekuńczo, niż nagannie.
— Słońce drogie... Nie mam zamiaru mówić o tym komukolwiek. Wiem,
że musisz to ukrywać, sama też bym to zrobiła na twoim miejscu. Ale...
Czy ty wiesz, co one ci dają ?
— Powód do zniszczenia mnie ? - zapytałam niepewna. Nigdy nie
zastanawiałam się nad tym, co mam. Zawsze myślałam, że jest to powód
do pośmiewiska.
— Skarbie, nawet tak nie myśl ! Nigdy nie zastanawiałaś się nad tym co
potrafisz ?
— No... nie.
— Jesteś silniejsza od wszystkich osób w tej szkole, wiesz co to znaczy?
- już otwierałam usta do odpowiedzi, ale przerwała mi - Jesteś w stanie
robić rzeczy, o których wszyscy tu marzą.
— Nie wiedziałam. Ja...
— Jest jeszcze coś. Ta umiejętność jest niespotykana, ale jestem pewna,
że z czasem jej nabierzesz.
— Jaka to umiejętność ?
— Możesz wejść do lustra. - patrzyłam na nią. Myślałam, że sobie ze
mnie kpi. Ledwo mogłam patrzeć na lustro, a wchodzić do niego, nie
miałam zamiaru.
— To... niemożliwe – wyszeptałam.
— To jest możliwe. Zresztą spytaj swojego ojca.
— Słucham ?
— Jest tylko jedno stworzenie na tym świecie, po którym mogłaś to -
wskazała na moje plecy – odziedziczyć.
Skinęłam głową. Bez żadnego pożegnania spakowałam swoje
podręczniki do torby i wyszłam zdenerwowana. Jej słowa brzmiały
kompletnie nierealistycznie. Zgadzałam się jednak z jej zdaniem "spytaj
swoje ojca". Tylko on wiedział, co mnie może czekać. Oznaczało to
jednak, że muszę wyruszyć na wycieczkę. Prosto do piekła.
Więcej na http://olabylexi.blogspot.com/

Tag bardzo Wigilia :D

Ostatnio duuuużo się u nas działo...
A mimo tego ten ostatni przedświąteczny tydzień ciągnął mi się w nieskończoność.
Marzyłam o tej chwili od dłuższego czasu. Nadeszła. Siedzę teraz z bananem na twarzy i piszę :*
Ogłaszam wszem i wobec przed nami ponad dwa tygodnie wolnego!!! BEZ ZAKUWANIA <3

Zaczęłam trochę od końca...Pewnie z tej radości :D
 Cofnijmy się jeszcze do środy i do naszej klasowej Wigilii, która zapisała się w historii 2m jako nadzwyczaj udana. (Kama tylko spróbuj o tym pomyśleć :*)
Po oficjalnym rozpoczęciu uroczystości przez panią Maziarz śpiewaliśmy kolędy. Nie ukrywam, że początkowo szło nam trochę niemrawo. Rozkręciliśmy się dopiero przy bardzo świątecznych utworach typu "Czarny chleb i czarna kawa". Dziękujemy naszej wspaniałej orkiestrze w składzie Maja(Edek), Jacek(saks) i Kuba (ach ten basss). Potem przyszedł czas na składanie życzeń, dzielenie się opłatkiem i rozdawanie kartek. Bardzo egoistycznie wykorzystam tego posta aby podziękować wszystkim za moc życzeń jakie od Was dostałam. Jesteście kochani <3

Muszę jeszcze wspomnieć o naszej wspaniałej choince, której foty oczywiście załączam. Jestem pewna, że pani Jacko byłaby z nas dumna. Jest taka piękna <3 No i te pierogi...domyślam się, że były dobre bo ja się już na żadnego nie załapałam. Za rok będę czujniejsza ;p

Kochani,
życzę Wam najwspanialszych świąt EWA.
Niech moc (P=W/t) będzie z Wami :D
Ola



środa, 19 listopada 2014

Wesoła twórczość Edsona

Ruda Pieczarka
Dawno temu w lesie króla Marka
Rosła sobie Ruda Pieczarka
Do ogromnej jej świątyni
Przybywali wciąż pielgrzymi
Grzyb ten święty był tu w środku
W fascynującym ośrodku
Zaś nad Grzybem wieża była
Nad drzewa się wywyższyła
Obok lasu wielka góra
Nazywała się Drapchmura
Bowiem jej szczyt bez przymusów
Tykał najwyższych cumulusów
A w tej górze piękne miasto
W nim robione pyszne ciasto
Robione z hodowanych tu pieczarek
A władzę panował nad nim – Król Marek
Pewnego dnia coś się stało
Markowi było za mało
Jego przepysznych pieczarek
Chciał, by jego górnik Jarek
Wraz z jego całą drużyną
I jego żoną Haliną
Ogromną salę wydrążył
Jarek spokojnie by zdążył
Spełnić króla wizję
Jednak górnik miał kolizję
Z wielką skałą co zleciała
Żona Jarka nie wytrzymała
Drużynę wymordowała
Po czym siebie też zabiła
Ich historia się skończyła
Jednak straszna rzecz się stała
Nienormalna była skała
Zaczęła się ona zmieniać
W potwora co zaczął strzelać
Kolcami ze swego grzbietu
Robiąc tysiące kotletów
Z poddanych króla biednego
Wróćmy jednak do potwora złego
Był to wąż bardzo duży
Który głową ściany burzył
Na grzbiecie miał strzelające kolce duże
I miał sierść rudą; zaczął drążyć dziurę w murze
Król Marek był przerażony
Jednak, że był wyuczony
Pojechał on do świątyni
Gdzie była jego Bogini
Podszedł do niej i uklęknął
Przed tą Pieczarką piękną
Zerwał ją i zabrał do góry
Sięgającej najwyższej chmury
Wszedł on do niej do miasta
Tworzącego z grzybów ciasta
Zastał tam on potwora
Wyjął Pieczarkę z wora
Trzymawszy ją w ręce na potwora poleciał
Potwór od mocy Pieczarki się rozleciał
Marek od zagłady uratował świat
Zaś w miejscu Pieczarki posadzono kwiat
Przypominający o chwalebnym czynie
Z czego Król Marek teraz słynie
Dawno temu w lesie Króla Marka
Rosła sobie Ruda Pieczarka
Lecz już nie rośnie, bo Marek ją zerwał
I życie złego potwora przerwał





NUTELLA

Rankiem dzieci jedząc śniadanie
Brudzą swoje czyste ubranie
Bo jedzą sobie chlebek z Nutellą
Zamiast jeść go z mozarellą
Nutella ważąca 35 deko
Jest smaczna niczym zagęszczone mleko
Więc nic dziwnego, że dzieci ją jedzą
I każdą jej cenę w sklepach śledzą
Brązowe morze Nutelli na stole
Jest niczym przerwa zaczynająca się w szkole
A mama będzie bardzo wzburzona
Gdy zobaczy brudne ubranie Szymona
I będzie on musiał zmienić ubranie
Nie będzie już więcej Nutelli na śniadanie



KREM


Gdy dawno temu widziałem koty,
To wyrządzałem im różne psoty.
Biłem je i kopałem,
A nawet daleko nimi rzucałem.
Później przeniosło się to na dzieci,
Z rąk moich leciały na nie śmieci.
Wiele strasznych rzeczy jeszcze wyrabiałem,
Na przykład w zabłoconych butach po łóżku skakałem.
Nikt nie mógł już tego wytrzymać,
A mojej mamie nie udało się tego zatrzymać.
Już nic się chyba zrobić nie dało,
Gdy nagle wszystko zahamowało.
Pewnej nocy miałem sen,
A śnił mi się w nim mój wymarzony krem.
Nigdy takiego kremy nie widziałem,
Lecz tutaj od razu go rozpoznałem.
Obok kremu pojawił się człowiek,
Który w ogóle nie miał powiek.
Powiedział mi, że da mi ten krem
I, że kiedyś na pewno go sobie zjem.
Lecz najpierw kazał mi zagrać w pewną grę
I powiedział, że jak przegram to wszystkich przeproszę.
Gdy okazało się, że przegrałem,
To od razu się popłakałem.
Gdy tak płakałem to się obudziłem
I bardzo się tym uszczęśliwiłem.
Tego dnia tak długo spałem,
Że do szkoły nie pojechałem.
Gdy przypomniałem sobie sen,
Na mym biurku pojawił się krem.
Chwilę później krem był zjedzony,
A ja byłem całkiem odmieniony.
Krem zadziałał na mnie magicznie.
Stałem się grzeczny błyskawicznie.
Wszystkich grzecznie przeprosiłem
I wszystkie me winy naprawiłem

Mikołaj Ciesielczyk


 

poniedziałek, 17 listopada 2014

Wycieczka do Warszawy...te niezapomniane chwile...

WYCIECZKA DO WARSZAWY
​

​W dniach od 22.10-26.10.2014r. Byliśmy na wycieczce klasowej w Warszawie. Ponieważ była o nasza ostatnia wspólna wycieczka, postanowiliśmy przeżyć ją jak najlepiej.
​Wyjechaliśmy w niedzielę wieczorem i mieliśmy jechać całą noc tak, aby rano być w Warszawie i zacząć już zwiedzanie. Podróż wyglądała tak jak większość podróży. Znaczna część osób po prostu spała. Tak więc droga nam jakoś minęła i nie ma co jej za bardzo opisywać.
​No więc zacznijmy od momentu, gdy przyjechaliśmy na miejsce. Naszym hotelem był Hotel Aramis (nie będę mówił ile gwiazdek, bo to nie istotne). W każdym razie ile by ten hotel nie miał tych gwiazdek, to my się tam czuliśmy całkiem nieźle (Wi-Fi i telewizor...Czego nastolatkom potrzeba więcej?). Dlatego myślę, że na hotel nie mieliśmy co narzekać. Śniadania nie wiem czy były dobre bo najczęściej tak szybko musieliśmy je jeść, że mieliśmy mało czasu na zastanowienie się nad ich smakiem. Prócz śniadań (jak to zwykle bywa) jedliśmy obiadki. Były one tym razem w jakimś barze zamiast w hotelu. Nie będę mówił o smaku tych obiadów. Z resztą nie skupiajmy się na smaku...to zwiedzanie Warszawy była na tyle męczące, że te obiady były dla nas niejako paliwem na dalsze chodzenie.
​Każdego dnia bardzo dużo chodziliśmy. Myślę że większość z nas na tym chodzeniu straciła więcej kilogramów niż na wychowaniu fizycznym. Ale myślę, że było warto. Warszawa jest stolicą naszego kraju, więc wiedza o jej historii jest niejako naszym obowiązkiem, i wydaje mi się, że wywiązaliśmy się z tego obowiązku. Poznaliśmy całą masę zabytków Warszawy i jestem przekonany że wiemy już o niej więcej niż niejeden warszawiak. Było ich tyle, że nie wiem czy potrafię je wszystkie wymienić. Zamek Królewski, Łazienki, Wilanów...no i już się pogubiłem. Mnóstwo historii wynieśliśmy też z Muzeum Powstania Warszawskiego. Mieliśmy znakomitych przewodników, dzięki którym poczuliśmy się jakbyśmy byli kilkadziesiąt lat wcześniej. Ale prócz miejsc typowo historycznych odwiedziliśmy też miejsca nam współczesne, np. Stadion Narodowy, Muzeum Techniki Kopernik, Sejm. Nie mogę zapomnieć o jeszcze dwóch miejscach, w których byliśmy a mianowicie Teatrze Buffo i Teatrze Polskim. Obejrzeliśmy w nich dwa znakomite, ale jakże różne spektakle. Przez bardzo długi czas toczyliśmy ze sobą dyskusje, który z nich był lepszy. Jedni mówili, że „Metro”, a drudzy z kolei, że „Śluby panieńskie”.Odwiedziliśmy też jeden z głównych symboli Warszawy, który jest także jej wizytówką, czyli Pałac Kultury i Nauki. Weszliśmy, a raczej wjechaliśmy windą na wieżę i podziwialiśmy wspaniałą panoramę Warszawy.
​W piątek rano spakowaliśmy się, jednak za nim wyjechaliśmy, to odwiedziliśmy jeszcze Powązki warszawskie, czyli najważniejszy cmentarz w Polsce. To właśnie tam są pochowane osoby, które się najbardziej zasłużyły dla naszego kraju. Uczciliśmy ich pamięć poprzez symboliczne postawienie zniczy przy jednym z pomników. Następnie nastąpiła najsmutniejsza chwila tej wycieczki tzn. pożegnanie się z Warszawą. Droga powrotna niewiele się różniła od naszej drogi do 
Warszawy, więc nie będę jej szczegółowo opisywał, żeby was nie zanudzić. Jeszcze jedną rzeczą wartą odnotowania był quiz wiedzy na temat Warszawy przeprowadzony przez naszego przewodnika i wydaje mi się że go zdaliśmy.
​I tak skończyła się nasza ostatnia klasowa wycieczka. Wydaje mi się, że wszyscy ją na długo zapamiętamy. Mimo niektórych przeciwności wszyscy  się świetnie bawiliśmy i z chęcią byśmy powtórzyli to jeszcze raz.

Jacek Porazik

piątek, 14 listopada 2014

Poznajcie nas :D


 荣誉! Ni hao!
Jestem Ola i właśnie robię coś niesamowicie trudnego...próbuję opisać siebie w kilku zdaniach...Jestem pomysłodawcą i adminem tego bloga, więc miło, że wpadłeś :)
 Czuję się obywatelem całego świata i lubię go poznawać. Uwielbiam nowe wyzwania i pokonywanie własnych słabości. Moją największą pasją są podróże. Zwiedziłam już ponad pięćdziesiąt krajów a dopiero się rozkręcam :p
Uczę się czterech języków obcych, a w wolnym czasie biegam i gram w squasha. Znasz to uczucie, kiedy z każdym krokiem i każdą kroplą potu czujesz się coraz lepiej? Nie ma to jak pożądane zakwasiki! No i trudno o tym nie wspomnieć, że się uczę, ale to przecież szesnastka w końcu!!!








Hello! Guten Tag! Здравствуйте! こんにちは!
Mеня зовут Mая (Maja). Ich lerne vier Fremdsprachen. 日本語 で 話します。 Jestem niepoprawną fanką Azji. W szczególności 日本 & 한국. I like KPop... REALY like... Mam tak bogatą osobowość, że nie sposób zawrzeć mnie w kilku zdaniach. Z każdym nowym celem rosnę a bez pasji usycham.
Hwaiting!








Nazywam się Jacek Porazik. Mam 14 lat. Chodzę do klasy 2 M w gimnazjum numer 16 w Szczecinie. Lubię sport a zwłaszcza piłkę nożną i siatkówkę. Moje dwa motta życiowe to ,,Barca" i ,,pączki". To, po czym można mnie poznać to ciągły uśmiech na twarzy. Jestem niskim, przystojnym blondynem, o oczach w kolorze zachodzącego słońca, z których można wyczytać radość i szczęście. Bardzo lubię jeść owoce, bo są smaczne.












My name is Mark and I'm 14. My passions are programming, playing computer games (especially MOBA), learning English and swimming. I'm going to win The International in the future. Ich mag Apfel und Schokolade essen. I love talking with my Russian friends. So...that's it.












Kasia Peszko. Robię rapsy z Ptasiorem. Lubimy to robić. Bo jesteśmy McPtasior i McPeror. Joł.



Don't hate and  donate- falcon lovers.














Nazywam się Zuzia Rybka. Mam 14 lat. Jestem z Choszczna i mieszkam w internacie. Mam trzy siostry: Asię, Anię i Hanię. Do klasy 2M należę od dwóch miesięcy. Skończyłam Szkołę Muzyczną pierwszego stopnia po sześciu latach nauki gry na fortepianie.











Hej! Jestem Julka. Trenuję gimnastykę artystyczną. Interesuję się wieloma rzeczami np. gotowaniem i sportem.















Hej! Jestem Maciek! Mam 14 lat i mieszkam w Szczecinie. Chodzę do gimnazjum nr 16 w Szczecinie do klasy 2M. Lubię tenis i skoki narciarskie. Interesuję się również infrastrukturą.





















Jestem Gabi. Mam 15 lat. Lubię grać w siatkówkę. Interesuję się lotnictwem i hieroglifami.





















Michał Eliasz


  1. Moim hobby jest taniec.
  2. Lubię grać w Counter Strike: Global Offensive
















Jestem Kama, nazywajcie  mnie jak chcecie. O moim życiu nic się ni dowiecie. Don't hate and donate- Falcon Lovers.


















Mam trzy latka, trzy i pół, sięgam głową ponad stół (y).
















Nazywam się Mikołaj Ciesielczyk. Mam 14 lat i mieszkam w Szczecinie. Mam trzech braci i trzy koty, dziesięć rybek, wiele pająków w kątach mego domu. O innych zwierzętach nie wiem. Możliwe, że mam w domu słomy. Chodzę do gimnazjum nr 16 w Szczecinie. Mieszkam na Warszewie.















Kuba Marcinkowski
Od zawsze chciałem być wróżką. Wewnętrznie już czuję się wróżką z białym pyłkiem. W snach latam po Nybylandii obwiązany tęczową flagą, obsypując pyłkiem wszystkie kwiaty, rośliny, zwierzęta lśniące w świetle księżyca, który kształtem przypomina francuskie rogaliki. Poza tym lubię jednorożce i świeże owoce mango. #storyofmylife















Karina: Od zawsze chciałam zostać Karinkusem Pospolitusem. Kocham przyrodę i inne osobniki mojego gatunku. Cechą szczególną Karinkusów Pospolitusów jest mądrość i kujoństwo. 
















Zuzia Kołodziejska - tak się nazywam,
 w mojej szkole zawsze chętnie bywam. 
W wolnym czasie lubię pisać rapsy,
często w tym pomagają mi moje lapsy. 
Nawet gdy jestem chora lub się gorzej czuję-
-Niezależnie od chwili- ja zawsze rymuję.




















Asia: Jestem tajniakiem. 





















Cześć Giter jestem. Lubię  grać w DOTO, bardzo lubię. Będę następcą Dendiego. W przyszłości będę programistą u Lorda Gabena.



















siemka jestem michal bla bla bla lubie pilke nozna i tenis bla bla bla kocham cala moja klase bla bla bla

















Radek. 

A więc opis: lubię oglądać filmy, grać w gry, jestem e-sportowcem (~70 w LoLu, 9 w EUNE)


















Kajetan Kubik IIM

godzina wychowawcza
kartkówka nr !
Nazywam się Kajetan i chodzę do klasy drugiej. Lubię jeść i grać. Lubie naleśniki z musztardą. Chętnie gram na komputerze: DOTA2, Counter-Strike, Margonem, WOT, SF, Fifa, GTA. NIe oglądam często telewizji. Uczę się około 8-10 godzin. 
Z poważaniem Kajetan,




PS lubię podłogę














Jestem Ola. Choć mam 14 lat, nie jestem, jak moi rówieśnicy - nie lubię spać. Uwielbiam wstawać wcześnie, bo wtedy mogę sięgnąć po cudo techniki - książkę. Czytam każdą książkę, której opis mnie zaintryguje. Ale to nie wszystko - sama również próbuję pisać swoje opowiadania, by później, móc zaistnieć, jak inni autorzy.















Jestem Cieszek. Jestem uzależniony od kostek Rubika i podkradania Oli rzeczy z piórnika na polskim. Jestem wysokim blondynem i pływam jak ryba. Tylko czasami zapominam się uśmiechać...a przecież wtedy tak ładnie wyglądam. Dobrze się uczę i obkułem tkanki z biologii. Mam je w małym paluszku. Ale i tak nie dam ci ściągać. Pozdrawiam, Cieszynka



















Jestem Filip. Lubię grać w piłkę nożną, siatkówkę oraz lubię słuchać muzyki. Jestem kibicem FC Barcelony.



















Jestem Klaudia. Moją pasją jest taniec. Uwielbiam różne rodzaje sportu, szczególnie sporty zimowe. Uwielbiam koty i jaszczurki. 




















Mam na imię Andrzej. Lubię sporty zespołowe. Często pływam i w wodzie czuję się jak ryba. Zawsze przegrywam zakłady w karty, ale tylko gdy mam co przegrać.





















Dianus Pospolitus- jego cechą jest, że mówi najlepiej po niemiecku. Dla innych gatunków jest sarkastyczna, ale miła.





















Żarcie rządzi

Zarcie radzi 
Żarcie nigdy cie nie zdradzi!!





















[BRAK OPISU]




























[BRAK OPISU]